Zbór to piękne, staropolskie słowo określa lokalny kościół.

Na czele zboru, jako pierwszy spośród równych stoi Pastor (pasterz), który przy akceptacji zboru wyrażonej w głosowaniu wprowadzany jest w urząd przez biskupa, prezbiterów bądź innych duchownych kościoła. Pastorem może być wyłącznie mężczyzna. Zgodnie z zaleceniami Apostołów, pastorzy mogą posiadać żony. Życie w bezżeństwie jest dopuszczalne, ale nie obowiązkowe. Pastorem nie może zostać osoba rozwiedziona. Duchowni nie używają specjalnych szat liturgicznych. Sporadycznie, przy oficjalnych uroczystościach można spotkać pastora w koloratce. W Kościele nie istnieje podział na laikat i duchownych w rozumieniu katolickim. Duchowni (pastorzy, diakoni, prezbiterzy, biskup) nie jest kapłanem.

 

pastor_2

 

Jedynym kapłanem, czyli pośrednikiem jest Jezus Chrystus. Nowy Testament zniósł kapłaństwo w tym znaczeniu, zastępując je kapłaństwem powszechnym.
Zbór Twoja Przystań liczy około 200 wiernych. Tworzą go ludzie w różnym wieku, wykształceniu i statusie majątkowym. Spotkasz wśród nas nauczycieli, wykładowców akademickich, rzemieślników, robotników, przedsiębiorców, artystów, naukowców, lekarzy.  Nasze nabożeństwa chętnie odwiedzają mieszkańcy Olsztyna i okolic. Odwiedzając nas, możesz liczyć na przyjazne, ale nienarzucające się przyjęcie. Nikogo do niczego nie namawiamy, nie agitujemy. Jesteśmy społecznością wolnych ludzi, połączonych wiarą w Boga, a Kościół jest dobrowolną wspólnotą chrześcijan.
Kościół nie pobiera żadnych opłat za śluby, chrzty, pogrzeby czy inne obrzędy. 100% finansów kościoła pochodzi z dobrowolnych ofiar wiernych. Zbór prowadzi przejrzystą politykę finansową. Skarbnik zboru co roku przedkłada zgromadzeniu zboru sprawozdanie finansowe. Wysokość pensji pastora ustala całe zgromadzenie.

 

tp_1

 

Kościoły ewangeliczne w czasach współczesnych

Ostatnie dekady to czas intensywnych zmian kulturowych, społecznych, gospodarczych tak w Europie jak i w świecie. Pustoszejące z roku na rok świątynie chrześcijańskie są jasnym dowodem, że tzw. „tradycyjne chrześcijaństwo” i to zarówno w wydaniu ewangelickim jak i katolickim ma poważny kłopot w dotarciu do współczesnego człowieka. Młodzi ludzie nie rozumieją, dlaczego mieli by zajmować się religią, której nie rozumieją, która wydaje im się do niczego niepotrzebna? Wśród wielonurtowego chrześcijaństwa jesteśmy tym, które zachowuje biblijne wartości, takie jak choćby poszanowanie życia od poczęcia do naturalnej śmierci, przywiązanie do rodziny rozumianej, jako związek kobiety i mężczyzny, szacunek i troska o słabszych.  Na straży tych wartości stoją obecnie kościoły ewangelikalne, (znany był przed kilkoma laty przypadek zielonoświątkowego pastora, który za nazwanie z ambony homoseksualizmu grzechem, został aresztowany), które w sposób świadomy nie tworzą zhierarchizowanych struktur, uznając je za sprzeczne z Duchem Ewangelii. Do nich w Polsce można zaliczyć m.in. wyznania o charakterze zielonoświątkowym (charyzmatycy) i baptystycznym, tworzące całą paletę odcieni wyznaniowych, połączone jednak wspólną doktryną, opartą na Piśmie Świętym.

 

Kościół Zielonoświątkowy, którego częścią jest olsztyński Zbór „Twoja Przystań” (zbory ewangeliczne często, choć nie zawsze przyjmują nazwy własne) wpisuje się w ten nurt chrześcijaństwa, odnotowującego znaczący rozwój w Europie i USA. Szczególnie jednak kościoły pentakostalne (pentakoste – pięćdziesiątnica) dynamicznie rozwijają się w Ameryce Południowej, w Afryce i Azji. Np. w Brazylii liczba zielonoświątkowców sięga już 50 % populacji. Szacuje się, że w samych Chinach żyje obecnie ponad 150 mln. Zielonoświątkowców. Każdego dnia w Państwie Środka powstaje kilkadziesiąt nowych zborów. Podobnie ma się sprawa w Indiach. Mimo bezwzględnych prześladowań, wierni naszych kościołów niosą pomoc wszystkim potrzebującym, niejednokrotnie także swoim oprawcom.
Pisząc to nie chcemy „chwalić się statystykami” a jedynie przyczynić się do tego, by osoby zainteresowane mogły ujrzeć to, kim jesteśmy w szerokim kontekście historycznym, kulturowym i eklezjalnym.
Ruch zielonoświątkowy jest ruchem wielobarwnym i wielonurtowym. Podróżując po świecie można spotkać cały wachlarz kościołów i wspólnot, różniących się pod względem struktury organizacyjnej, form pobożności, ekspresji wyrażanej wiary, form nabożeństwa. Wspólnym mianownikiem zborów zielonoświątkowych na świecie jest wspólne Credo.

 

Kościół Zielonoświątkowy w RP Jak każde wyznanie posiadamy oczywiście swoje Wyznanie Wiary, praktyki religijne, swój charakterystyczny rys, jeśli chodzi kształt i przebieg wspólnych nabożeństw. Nie głosimy jednak wyższości nad innymi chrześcijanami. Nie chcemy być sędziami innych. Nie twierdzimy, że jesteśmy „jedynozbawczym” Kościołem. Wiemy, że tym, który jedynie zbawia, który umarł na krzyżu za człowieka jest Pan Jezus Chrystus. Kościół jako taki, nie ma żadnej mocy zbawiającej, choć każdy zbawiony człowiek musi być wbudowany w Kościół, tak jak komórka w ciało. Chcemy dzielić się z drugim człowiekiem realnością wiary, autentycznym doświadczeniem wynikającym ze spotkania z żywym Chrystusem. Dla nas nie są to jedynie mistyczne, religijne frazesy. Wręcz przeciwnie. Posiadając wyraziste i zdefiniowane poglądy, zachowujemy wrażliwość oraz szacunek wobec osób, które nie podzielają naszych przekonań, tak w sprawach religijnych jak i światopoglądowych.

 

„Czym się różni wasza wiara od normalnej?”


To pytanie, wierni wyznań innych, niż Kościół Rzymskokatolicki słyszą w Polsce dość często. Mając na myśli „normalną wiarę” pytający mają rzecz jasna na myśli wierzenia i praktyki charakterystyczne dla najbardziej w Polsce widocznego i popularnego katolicyzmu. Zanim wrócimy do postawionego pytania, spróbujmy zastanowić się najpierw, co jest miarą owej religijnej normalności?
Trochę historii.

 

„A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. Każdy z nas pamięta ze szkoły to zdanie, napisane onegdaj przez Mikołaja Reja. Większość z nas jednak nie została przez szkolnego polonistę poinformowana, że autor dał w niej wyraz nie tyle swojemu poparciu do używania języka polskiego zamiast „gęsiego” (tak określano wówczas łacinę) jedynie w piśmiennictwie, ale nawoływał przede wszystkim do odprawiania mszy/nabożeństw w języku polskim, co było jednym z fundamentalnych postulatów protestanckiej reformacji, a co przez ówczesnych papieży uznawane było za niedorzeczność i obrazę Boga. Myślenie sprzeciwiające się religijnej dominacji „jedynego prawdziwego kościoła” trwa w Polsce tyle i ile trwa historia Państwa Polskiego. Notabene, pierwsze ślady chrześcijaństwa na ziemiach polskich wcale nie wiążą się z tradycją łacińską ale grecką, bizantyjską. (np. misy chrzcielne z IX w. odkryte w okolicach Sanoka).

 

Wracając do Mikołaja Reja, warto pamiętać, że czasy największej świetności Rzeczypospolitej przypadają na okres, w którym w polskim sejmie zasiadali posłowie wielu wyznań a nawet narodowości i języków.  Idee reformy kościoła i państwa, choć różnie definiowane pozwalały Katolikom, Ewangelikom i Prawosławnym współistnieć w ramach jednego państwa.
Początkiem końca tych, mogących wprowadzić Polskę do Europejskiej elity przemian było niechlubne panowanie Henryka Walezego, którego rodzony brat, król Francji Karol IX kazał brutalnie wymordować tysiące francuskich protestantów podczas „Nocy Świętego Bartłomieja”.  Król Stefan Batory, choć wychowany jako ewangelik, szybko daje się przekonać katolickiemu duchowieństwu, że tylko religia katolicka da solidne podstawy pod przyszłą potęgę Polski. O ile, za jego panowania wciąż jeszcze panuje wolność religijna, o tyle panowanie jego następcy – Zygmunta III, będącego pod przemożnym wpływem Prymasa Karnkowskiego, zapalczywego wroga ewangelików, jest okresem, w którym: „Polska straciła Inflanty, w południowo-wschodnich województwach roztliło się zarzewie buntu, który wstrząsnął Polską do samych jej podstaw, skarb był wyczerpany, dobrobyt znikł a wolność wyznaniowa i tolerancja zagwarantowana przez Zygmunta Augusta i Stefana Batorego były teraz tylko na papierze. (…) Nie tylko w Krakowie, Poznaniu i Wilnie, ale niemal w całej Polsce powstały antyprotestanckie rozruchy. W Lublinie Karmelici zamknęli szkołę ewangelicką a dnia 1 sierpnia 1626 tłum zniszczył kaplicę na zamku Stanisława Spinki, w której ewangelicy odbywali swoje nabożeństwa. Pastorów wodzono po sądach, luteranom, kalwinom i braciom czeskim zabierano bezkarnie kościoły, zakazywano używania książek i mimo skarg i próśb uciśnionych, król Zygmunt III, oddany zupełnie Jezuitom milczał”. (ks. dr Aleksander Schoeneich, Lublin 1936).

 

Wraz z porzuceniem religijnego pluralizmu i tolerancji zaczyna się okres stopniowej utraty znaczenia Polski. Smutne żniwo kontrreformacji, jakim było m.in. podporządkowanie niemal całej edukacji duchowieństwu, polityczna krótkowzroczność i religijny szowinizm kolejnych władców podsycany przez Jezuitów, doprowadziły w końcu „kraj bez stosów” do religijnego, moralnego i politycznego upadku zakończonego zaborami. Smutną puentą tych wydarzeń, było poparcie, jakie rzymscy papieże udzielili kolejno władcom Rosji, Prus i Austrii, nazywając aneksję polskich ziem bożą wolą, anatemą karząc zaś powstańców. (9 czerwca 1832 r. papież Grzegorz XVI ogłosił encyklikę o posłuszeństwie władzy cywilnej „Cum primum”. To, skierowane do wszystkich arcybiskupów i biskupów Królestwa Polskiego pismo, potępiało powstanie listopadowe, jako bunt podjęty przeciwko legalnej władzy cara.) Niestety kazania sejmowe Jezuity, ks. Piotra Skargi okazały się o co najmniej 100 lat spóźnione.
W taki oto sposób śmiałe idee Mikołaja Reja, Jana Kochanowskiego, Andrzeja Frycza Modrzewskiego i innych wybitnych osobistości polskiego renesansu i baroku zostały na zawsze pogrzebane, a ich dorobek zredukowany do „wierszyków i fraszek” w szkolnych podręcznikach.
Trudno dziwić się, że po całych wiekach prześladowań, rugowania z kart polskiej historii wielu wspaniałych osiągnięć polskich protestantów, nie dziwimy się, że dla wielu prostych ludzi, chrześcijanie innych wyznań, są w praktyce nieznani.
Każdy Polak to…?
Poznając historię, łatwiej możemy też zrozumieć, dlaczego w świadomości wielu naszych rodaków „każdy Polak to katolik” jak mawiał tkwiący w historycznej nieświadomości Pan Prezydent Lech Wałęsa. Niestety, to swoiste kontrreformacyjne „dziedzictwo”, ma wciąż olbrzymi wpływ na myślenie wielu ludzi o członkach kościołów mniejszościowych.  W kraju, w którym poziom religijnej ignorancji jest porażający, nie wyłączając ludzi z dyplomami akademickimi, dziennikarzy, polityków czy twórców, warto bez uprzedzeń pochylić się nad tymi, którzy od 500 lat krzewią ewangeliczne idee poszanowania dla ludzkiej podmiotowości, rozdziału kościoła od państwa, konieczności powszechnej edukacji, szacunku dla ludzi pracy i ich prywatnej własności. Mało kto wie i pamięta, że już w XVI w. protoplaści współczesnych kościołów ewangelicznych, Anabaptyści, jako pierwsi w Europie głosili konieczność nieingerowania władzy państwowej w życie religijne obywateli. Te, zawiezione do Ameryki idee stały się fundamentem Amerykańskiej Konstytucji. Angielscy i Amerykańscy Purytanie, oraz ich duchowni spadkobiercy przyczynili się do niesienia niewolnictwa, ochrony dzieci i kobiet przed wyzyskiem, stworzenia praw ograniczających bezprawie kolonistów wobec Indian. Z inicjatywy ewangelicznych chrześcijan zakładano pierwsze w świecie sierocińce, domy dla samotnych kobiet, szpitale dla robotników. To nie komuniści ale tzw. „wolni chrześcijanie” walczyli o prawa robotników, kobiet, o dostęp do edukacji dla wszystkich. Kiedy Karol Marks pojechał do Anglii, pisząc swój „Kapitał” nie mógł uwierzyć, że brytyjscy przemysłowcy, duchowo przebudzeni protestanci budowali dla robotników domy, przedszkola, dbali o opiekę zdrowotną. (P. Johnson: „Intelektualiści”) Niestety, w Polsce świadomość tych faktów jest niemal zerowa. Także wśród elit politycznych. To purytańscy duchowni, tacy jak choćby John Harvard zakładali amerykańskie uniwersytety, wierząc, że wykształcenie jest fundamentem ludzkiej wolności, godności, także wiary, która nie może być narzucona nikomu przez króla czy parlament.

 

Może wiedza ta pozwoli zrozumieć, dlaczego od stuleci to właśnie kraje protestanckie, mimo dzisiejszego odejścia od pierwotnych, ewangelicznych wartości wciąż mają najniższy poziom korupcji, najlepszą edukację w Europie, są bardziej od ich katolickich czy prawosławnych sąsiadów odporne na kryzysy gospodarcze.